miałem pomysł, żeby każdy dzień był kolejnym rokiem z '90, ale pierwsze o czym pomyślałem był Bryan... więc i jest jeszcze dużo albumów z mojej półeczki z '91, więc tylko je wspomnę tu, a może kiedyś coś więcej... (i może obejmę całą dekadę bo pod koniec chyba nie było już tylu kluczowych dla mnie albumów - we'll see):

- Out of Time - w sumie to była chyba moja pierwsza kaseta kupiona za pieniądze od babci... Losing' i Shiny Happy mnie przekonały jako teledyski - mimo, że nie animowane ;) była na prawdę fatalną podróbą (jeszcze nawet wtedy nie znałem Taktu, króla porządnych piratów :) zdaje się, że szybko mi ja walkman wciągnął i porwał i potem taką sklejoną używałem... poza tym pamiętam, że taśma wyjątkowo jasnobrązowa w porównaniu do innych taśm...


- obie Use Your Illisions, które miałem w formie 4 kaset (Piotrek miał w takiej formie Greatest Hits II Queen'a) - pudełka była 2x większe (na 2 kasety) - o zawartości można by napisać książkę...

- miałem tylko wersję przegraną na kasetę Sony, ale do końca nie nagrałem na niej nic innego ;)

- to retrospektywnie, dopiero jak wyszedł Pop ('97), który też mi się wtedy nie podobał (Discotheque - był pierwszym singlem - heloł?), odkryłem w Achtung najlepszą płytę U2 so far... a w '91 ja dopiero zaczynałem słuchać muzyki i puszczane w MTV The Fly i Even Better w ogóle mi się nie podobały - było dla mnie za wcześnie :) oczywiście było też One, jako trzecie - bardziej klasyczne - załapało od razu...
====
no a teraz o tytułowym Bryanie..

poza oczywistym hiciorem wszechczasów Everything I Do (z ukochanego Robin Hooda) to był jeszcze taki teledysk z delfinami na niebieskiej łące (Thought I'd Die) i niesinglowe Vanishing... ale generalnie wyrównana płyta, nie ma słabszym momentów (jak Vagabond Heart ;) - albo to może tylko mój sentyment... co ciekawe żadnej kolejnej płyty ani Bryana, ani Roda nie przesłuchałem w całości... już byłem gdzieś indziej... generalnie jeśli coś tak bardzo lubiłem to słuchałem całą antologię, ale te są wśród kilku wyjątków - w przypadku Roda nie było szans bo to była jego nasta płyta, ale Bryana była pierwsza, kolejne były takimi samymi sukcesami... ale jednak jakoś nie dla mnie...
1 komentarz:
co ja tu napisałem? WUtN nie jest pierwszym albumem Bryana, tylko 6-tym (!?)... a pierwszym, który zrobił z niego mega gwiazdę... https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/ff/Bryan_Adams-WUTN.png
Prześlij komentarz