śmieszne... i tragiczne zarazem... jak sposób postrzegania rzeczywistości (muzyki w tym przypadku) przez jednych może wpływać na zmianę stosunku co czegoś ukochanego przez innych... to czego symbolem stała się tzw. muzyka klasyczna ma się nijak do tego jak ją postrzegali twórcy i prawdziwi miłośnicy... a przez ten zły PR ma ona teraz jeszcze mniejsze szanse na bycie "odkrytą" przez nowych twórców...
i to nie tylko zły PR robiony muzyce przez takich impostorów (oszustów), jak Andre Rieu (35:45) czy (nieznany mi wcześniej) Einaudi (50:48) - muzyce klasycznej, czy przez Keeny'ego G - jazzowi (49:00), czy Skrillex - DubStepowi (47:23)... tak bardzo mnie zasmuca i wkurza, jak to, że taki dziennikarski bufon (13:00) może sobie bezkarnie wycierać gębę Beethovenem, Mozartem i Bachem próbując zdyskredytować nowy trend muzyczny (niezależnie od tego co sądzę o samych Sex Pistols)... nie mając pojęcia, że Mozart był w swoim czasie bardziej punk-rockowy niż ktokolwiek po nim... o.O
ale chyba jeszcze bardziej smuci fakt (52:52), że taki chiński putin mógł sobie całkowicie zakazać muzyki w Chinach na 10 lat (do 1976, czyli jego nie dość wczesnej śmierci), w skutek czego wielu muzyków było tam prześladowanych i doprowadzonych do samobójstwa :(
jedyny jaśniejszy aspekt tej tragedii, to fakt, że teraz muzyka klasyczna przeżywa w Chinach - jako w chyba jedynym obecnie kraju - kolejną młodość :) na pohybel dyktatorom !