to nie tak, że nie lubię tej piosenki... w zasadzie to też jeden z kamieni milowych mojego życia... ale...
najpierw ('91) była fascynacja (początek MTV, gdzie w kółko pełen symboliki teledysk, jedna z pierwszych kaset jakie kupiłem).... potem tłukliśmy to z Grzegorzem na 2 gitary (okolice '93), potem kupiłem mandolinę i jako pierwszy utwór grałem też to...
po prostu utwór ten tak się wyświechtał, że nie pamiętam żebym kiedyś włączył sobie go specjalnie, żeby posłuchać... jak słucham całego Out of Time czy Unplugged to nie przewijam go, czy jak w radiu to nie przełączam, ale nie mam już tego "chce mi się posłuchać"...
i nie tylko jak tak mam... jak na liście mailowej [rem99] głosowaliśmy na najlepszy utwór, czy nawet najlepszy z Out of Time, to mało kto wybierał LMR, właśnie dlatego, że się "znudził"...
zagrać to nie trudno
główny lick na drugiej strunie mandoliny (A) ---5-7-5-0---
na zmianę z akordami F i a ... i mamy chorus (i intro)
przez G (+ mały lick, ale z głowy nie podam) do zwrotki, gdzie:
na zmianę a i e....
jest jeszcze bridge na 1 dźwięku (e, czyli (A) ---7--- ) i outro: (A) ---7-5-3-0-5-3-0-3-0---
nie wnikam w szczegóły, bo zdecydowanie bardziej wolę grać na mandolinie "Hairshirt" (jest w tym blogu)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz